• Wpisów:23
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:5 godzin temu
  • Licznik odwiedzin:2 564 / 103 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Ostatnie 8 dni (w sumie to 7 wyłączając z tego sobotę) to istny dramat... Zero odpoczynku.
Jedynie tyle sobie odpoczęłam, co w sobotę zrobiłam spóźnioną romantyczną kolację walentynkową dla mojego Ukochanego (spóźnioną, bo niestety nie daliśmy rady się zobaczyć w walentynki...), a potem poszliśmy na koncert.
Z soboty na niedzielę w końcu się wyspałam. Spałam ponad 13h! Ale kurde, jak mi brakowało porządnego wyspania się... A po tygodniu, jak nie więcej, spania po góra 5h (chociaż w sumie częściej to były 3-4h), te 13h snu było jak zbawienie! Po prostu tego mi było trzeba!
Do końca tego tygodnia jeszcze pracuje normalnie. Przyszły będzie w sumie luźny, a nawet bardzo. Nie mam pojęcia jak wysłać dyspozycyjność do pracy na przyszły tydzień, bo nie mam jeszcze planu zajęć na nowy semestr... A nowy semestr już od poniedziałku...
Nie ten weekend co będzie, a następny też się fajnie zapowiada, bo wybieramy się ze znajomymi na paintball. Szykuje się niezła zabawa.
I w sumie to by było na tyle opowieści z mojego nudnego życia.
Idę spać, bo jutro długi dzień przede mną.
Dobranoc.
 

 
"Ostatni wpis: 36 dni temu"

Nie było mnie tu ponad miesiąc...
Zaniedbałam mojego bloga, ale nie miałam po prostu czasu, żeby cokolwiek tu napisać...
Ostatni czas to studia, sesja i praca.
Zero wyjść ze znajomymi na piwo czy pizzę, zero koncertów, zero wypadów na miasto, do kina...
Marzy mi się leniwy weekend... Może jakiś wyjazd za miasto... a może zwykły chill z Ukochanym... może jakieś wyjście ze znajomymi, koncert, pizza, kręgle... cokolwiek, byleby się tylko wyluzować i odpocząć od całego tego życia w biegu...
Tymczasem mogę o tym zapomnieć przynajmniej do soboty... W sobotę w końcu się wychilluję z moją miłością u boku. Przenieśliśmy sobie walentynki na sobotę, a co! Także, szykuje się miły wieczór. I bardzo udany koncert.
Już nie mogę się doczekać!

Miłego dnia!
  • awatar glowin': odpocznij chociaż chwilę, wyjdź chociaż na kawę z kimś znajomym. od razu się zwiększy produktywność :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ufff... W końcu znalazłam chwilę czasu, żeby tu cokolwiek napisać...
Ostatnio mam bardzo napięty grafik... Praca, uczelnia, sesja... Ale jakoś daję radę.
Chociaż czasami irytuje mnie to, że się nie wysypiam, czy że nie mam czasu dla siebie, żeby np. poczytać książkę, czy oglądnąć film...

Zaraz będę się zbierać na 14:30 na zajęcia, więc nie wiem jak długi post uda mi się napisać...

Ostatnia waga (wczorajsza) pokazała 61,1kg (czyli w sumie +1,2kg od 27 grudnia).
Staram się jeść zdrowo, dużo ruszać (mimo, że w pracy się obiegam), a tu taka niespodzianka... Może to przez odstawienie fajek (w końcu obiecałam sobie, że w tym roku rzucę) i stres (w końcu sesja, praca...)...

Właśnie zanim wzięłam się za pisanie posta to się nieźle wkurzyłam...
Resetowałam ostatnio telefon i wszystko spoko.
Zmieniłam hasło do gmaila (żeby łatwiej było mi je wpisać głosowo), a teraz go nie pamiętam i za cholerę nie mogę się zalogować na swoje konto...
Próbowałam odzyskiwać za pomocą kodu z smsa, pomocniczego maila, ale nic nie działa... Nie mam już do tego siły...
Na telefonie jestem zalogowana cały czas. Mam tylko problem z logowaniem na gmaila na laptopie.
Nie mam pojęcia w jaki jeszcze sposób mogę odzyskać dostęp do tego konta (bardzo bym chciała)... ewentualnie je usunąć i założyć nowe.

Ale to nie wszystko... Zrąbała mi się jeszcze apka mojego banku, którą mam na telefonie...

Ja normalnie nie wiem co się dzieje... Wszystko mi się ostatnio pieprzy...
Telefon - nie działa mi blutooth...
Gmail - nie mogę odzyskać hasła w żaden sposób (w sumie mogłam je sobie zapisać... nie pomyślałam)
Apka banku - nie wiem co jej się nagle stało, ale zaczęła mi świrować i wyskakuje cały czas jakiś błąd krytyczny...
Nie wiem... wszystko mi wariuje ostatnio...

Dobra... Lecę na zajęcia...
Jeszcze potem pomyślę nad hasłem... Może sobie przypomnę...

Miłego popołudnia.
  • awatar ms moth: Powodzenia z sesją :* I obyś znalazła więcej czasu na wytchnienie :) Waga to też może być woda albo nawet mięśnie jak tak dużo się ruszasz, w sumie to może być wszystko dlatego nie warto się nią sugerować. Zdecydowanie lepiej się mierzyć. :) Współczuję z tym hasłem, nieciekawa sprawa :( Mam nadzieję, że może jednak w końcu coś pomoże.
  • awatar W pogoni za marzeniami.: @Alicja_i_Alina:, @nea.: spoko, aplikację banku przeinstalowałam wczoraj od razu po dodaniu tego wpisu, nie jestem głupia i nie chcę stracić kasy..
  • awatar nea.: Złośliwość rzeczy martwych. Radzę usunąć aplikacje banku i zainstalować od nowa.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Witam Was w Nowym Roku. Na jego czas życzę Wam zdrowia, miłości, samych radosnych chwil w gronie najbliższych, spełnienia wszystkich waszych marzeń, realizacji planów i celów, pogody ducha, radości i uśmiechu każdego dnia.

Impreza Sylwestrowa była udana. Wybawiłam się do rana. Gorzej było, po powrocie do domu... Było małe spięcie między mną a R., ale wszystko już jest w porządku.

Mam kilka postanowień na ten rok. Oto one:
1. Zdać pierwszy semestr w pierwszym terminie.
2. Zdać drugi semestr w pierwszym terminie.
3. Schudnąć, by podobać się sobie.
4. Rzucić palenie.
5. Zaoszczędzić trochę pieniędzy.
6. Zapuścić włosy.
7. Zapuścić paznokcie.
8. Przeczytać 52 książki.
9. Oglądnąć 52 filmy.
Niektóre są poważne, inne błahe, ale mam nadzieję, że wszystkie je zrealizuje.

Jeszcze raz wszystkiego dobrego w nowym roku i miłego wieczoru!
  • awatar Bad Bunny: No, przeczytanie jednej książki na tydzień to porządne wyzwanie. Powodzenia w realizowaniu celów! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Święta, święta i po świętach...
W końcu, wreszcie i nareszcie! Chociaż te święta były moimi najlepiej spędzonymi jak do tej pory, to i tak mam ich dość... Okropnie się przejadłam!

Ważyłam się 11 grudnia i dzisiaj rano.
Waga pokazywała odpowiednio: 59,7kg i 59,9kg.
Robiłam wszystko, żeby schudnąć... Jadłam zdrowo, średnio co 3h, więcej się ruszałam, a waga i tak stoi, a nawet nieznacznie podskoczyła do góry.
W święta sobie odpuściłam, ale to chyba nie jest wina tych kilku dni!?

W piątek i sobotę pracuję, więc w czwartek wieczorem albo w piątek rano czeka mnie wycieczka do Krakowa.

Powoli robię sobie listę postanowień noworocznych (o tym we wpisie, który pojawi się 30 lub 31 grudnia) i mam nadzieję, że w końcu je wszystkie zrealizuję.

Miłego popołudnia!
  • awatar W pogoni za marzeniami.: @cinnamoon: Nie mówię, że przytyłam przez dwa dni... Między pierwszą a drugą wagą jest 16 dni różnicy. Jeśli już, to za mało się przykładałam przez te 16 dni, żeby waga spadła choć troszkę... :( Po nowym roku zaczynam od nowa. Czasu na realizację tego celu będę mieć dość sporo, więc może w końcu się uda. Ale więcej o tym we wpisie z postanowieniami noworocznymi. :)
  • awatar cinnamoon: Skarbie, nie ma sensu ważyć się zaraz po świętach. Zatrzymana woda, resztki w organizmie... daj sobie kilka dni i dopiero wtedy wejdź na wagę. Oczywiście nie sądzę, żebyś przez te dwa dni przybrała na wadze. Pamiętaj, że kilogram odpowiada zjedzeniu 7 tysięcy kalorii, więc spokojna głowa. Trzymaj się dobrze, daj sobie czas i wszystko będzie w porządku x
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
W przeddzień Wigilii Bożego Narodzenia chcę Wam życzyć zdrowych, spokojnych, magicznych, rodzinnych świąt pełnych miłości i rodzinnego ciepła. Smacznej kolacji wigilijnej i mnóstwa prezentów pod choinką. Żeby zgasły wszystkie spory, a w Waszych sercach zagościł pokój.
Wesołych Świąt!

 

 
Świąteczna przerwa wczoraj ruszyła!
Do 29 grudnia się lenię!
Nie no, żartowałam...
Z racji tego, że sesja coraz bliżej, zaczynają się powoli zaliczenia... Niestety rozkład jazdy z zaliczeniami mi się trochę pozmieniał...
Beton sobie jeszcze trochę poczeka do początku stycznia. Ale może to i lepiej.
Pouczę się trochę z niego przez święta.
I jeszcze ogarnę całki na matematykę.
I po nowym roku zacznie się masakra...
Będzie zaliczenie po zaliczeniu, ostatnie kolokwium z matematyki, egzamin z matematyki, praca, zarywanie nocek... Masakra...
Moja choinka w te święta chyba będzie wyglądać właśnie tak:

I tak sobie będzie stała do końca sesji... xD

Odnośnie ostatniego postu i wspomnianej nieciekawej rozmowy z R. - wczoraj sobie wszystko wyjaśniliśmy. Trochę głupio wyszło w tej rozmowie, ale już wszystko jest ok.

Projekt z betonu zrobiłam, oddałam i zaliczyłam. 5/5pkt! Brawo ja!
Kolokwium z ekologii napisane na 5,0.
Kolokwium z matematyki napisane, ale nie poszło mi za dobrze... Na wyniki niestety muszę czekać do 3 stycznia... Umrę do tego czasu z ciekawości...

Życzeń Wam jeszcze nie składam, bo zrobię to w Wigilię.
Miłego piątkowego popołudnia życzę!
 

 
Wybaczcie mi moją tygodniową nieobecność, ale po prostu nie miałam czasu...
W tygodniu praca i uczelnia na zmianę, a weekend chciałam spędzić z R. na spokojnie i odpocząć po całym tygodniu.

W czwartek wybieram się do domu. Już na święta.
Dopiero po świętach wracam do Krakowa, bo praca.

Do świąt niecały tydzień, a ja dalej nie mam pojęcia co kupić R... Dla reszty prezenty mam już upatrzone, bądź kupione.

Wczoraj mieliśmy z R. trochę dziwną rozmowę.
Może nie całą rozmowę, a jeden fragment.
Dość znaczący (przynajmniej dla mnie).
Teraz nie wiem, co mam o tym myśleć...
No ale myślenie nad tym jednym fragmentem rozmowy mi nic nie da, a tylko sprawi, że będę cały czas rozkojarzona rzeczywistością... A kolokwium z matematyki samo się nie napisze... Tak samo z technologii betonu oraz ekologii. No i projekt z betonu też się sam nie zaliczy...
A z R. porozmawiam jeszcze o tym, co mnie męczy w czwartek. Tak będzie w sumie najlepiej.

Miłego poniedziałku i reszty tygodnia (bo w sumie mam tyle do roboty, że dopiero pod koniec tygodnia pewnie się tu odezwę ).
  • awatar Just Ola: Technologia betonu brzmi niezwykle ciekawie :p
  • awatar W pogoni za marzeniami.: @glowin': Dobrze zrozumiałaś. Studiuję, pracuję i mieszkam w Krakowie. :) Mimo niedużej odległości do rodzinnej mieściny nie opłaca mi się codziennie dojeżdżać do Krakowa.
  • awatar glowin': Ale z tego co zrozumialam to pracujesz tu i mieszkasz czy tez nie? :D ja tak jezeli uscislic to tez nie jestem z Krakowa tylko ze wschodnich regionów naszego cudownego kraju :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Waga ze studniówki (w sukience ze studniówki chcę iść na Sylwestra) - 56kg.
Waga z dziś - 59,7kg.
Te dwa pomiary dzielą prawie 2 lata i dokładnie 3,7kg na plusie.
Oczywiście gdzie skumulowały się dodatkowe kg? Brzuch i okolice...
Mam 3 tygodnie. Muszę zrzucić trochę brzucha, żeby się zmieścić w sylwestrową kreację...
Mam nadzieję, że się uda.

Wieczorem jadę do Krakowa.
Niestety jutro zajęcia, a potem praca.
Ale jeszcze niecałe 2 tygodnie jak będę zjeżdżać do domu na święta.
Już nie mogę się doczekać!
Choć po świętach mamy w sumie wolne do 2 stycznia na uczelni, to zostaje po tym wolnym 3 tygodnie z hakiem i sesja. A w podczas tych 3 tygodni jeszcze zaliczenia.
W sumie pierwsze zaliczenia mi się zaczynają już przed świętami! :O

Skoro mowa o Sylwestrze i sesji po nowym roku, to może pasowałoby również pomyśleć o postanowieniach noworocznych... Pojawi się pewnie o nich wpis, gdzieś w bliższych okolicach Sylwestra, bądź zaraz po Nowym Roku.

Ledwo skończył się weekend, a ja już odliczam do następnego...
Miłego popołudnia!

 

 
Jutro rano się zważę.
Miałam to zrobić dzisiaj ale zapomniałam...

Do Sylwestra zostały dokładnie 3 tygodnie, więc postanowiłam przymierzyć sukienkę, w której zamierzam iść. Niestety okazała się ona za mała!
Niewiele za mała, bo jednak z wielkim trudem ją zapięłam. Ale nie wyglądałam w niej dobrze... tylko jak jakaś tłusta świnia...
Nie mogę się teraz doczekać, aż jutro się zważę i dowiem ile mi przybyło...

Teraz to już na pewno mam motywację, żeby schudnąć choć te 3kg do Sylwestra...
Będzie ciężko jak cholera, bo święta... Ale może mi się uda...

Od jutra jem tylko same zdrowe rzeczy!
Od jutra ćwiczę!
Od jutra nie wpieprzam słodyczy!

Dobrej nocy.
Do jutra.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Cześć i czołem!

Właśnie wracam z pracy... Jestem tak cholernie zmęczona, że jak dotrę na akademik to idę od razu spać. Jutro mam na 8...

Przyszedł dziś do mnie spóźniony Mikołaj.
Przyniósł mi wypłatę. A myślałam, że będę musiała na nią poczekać jeszcze ze dwa tygodnie.

Skoro jest wypłata, to trzeba powoli kupować, albo chociaż pomyśleć o prezentach na święta...

Do sesji zostały dokładnie 53 dni, a mi już zaczynają się zaliczenia! :O
Masakra!
Przed samymi świętami mam dwa kolokwia i dwa zaliczenia! Szykują się ciężkie dwa tygodnie...

Dobrej nocy!

 

 
26 dni --> tyle zostało do Sylwestra.
55 dni --> tyle zostało do sesji...

Plany na Sylwestra już są. Idziemy na imprezę sylwestrową z R.
Ciekawe czy zmieszczę się w kieckę ze studniówki...?
Byłoby fajnie, bo ona akurat idealnie nadaje się na Sylwestra. Jest to rozkloszowana mała czarna bez ramiączek, podszyta na samym dole koronką, i wyszyta po całości srebrną nitką.
Mam jeszcze kieckę kupioną na wesele kuzyna, w kolorze śietankowo-waniliowym. Ale to raczej nie jest sukienka na Sylwestra, a prędzej jakąś uroczystość rodzinną, np. wesele.
Mam jeszcze kieckę kupioną na wesela koleżanki i drugiego kuzyna. Czerwona sukienka do ziemi o prostym ale ładnym kroju, na cieniutkich ramiączkach.
W sumie teraz mam dylemat między rozkloszowaną małą czarną a długą czerwoną... Ehh...

Skoro są plany na Sylwestra i stoję przed wyborem sukienki to i może moja motywacja do trzymania diety, która ostatnio gdzieś zaginęła, się znajdzie.
Akurat ruchu nie mam za mało, a zwłaszcza w pracy...

Motywacji do nauki dalej brak.
Dzisiaj jadę na zajęcia na 14:30. Wracam koło 17 siadam na dupie i się uczę!
Żadnych Fb, żadnych memów, żadnych demotywatorów i kwejków, i żadnych seriali!!!
Kolokwium mi się zbliża wielkimi krokami!
Zaliczenia przed sesją również!
A co ja robię zamiast się uczyć? Dryfuję po internetach...

Spadam zbierać się na zajęcia...
Miłego popołudnia życzę.
 

 
Witam wszystkich w poniedziałkowe przedpołudnie.
Odzywam się po weekendzie, tak jak obiecałam.

Aktualnie jestem w pracy, ale tylko do 14. Potem idę na uczelnie na jedne zajęcia, wracam na akademik i idę spać...
Jakie spanie... Projekt muszę skończyć... ehh...

Weekend był fantastyczny!
Sobota - rano praca, potem leniwe popołudnie i wieczór. Kolacja, kino, wino i On obok. Czego chcieć więcej...?
W niedzielę pospane do 11. Pobudka w Jego ramionach. Pryaznic, śniadanie, film, obiad, escape room z moimi znajomymi z pracy, piwo, spacer i kolacja.
Ehhh... Mogę mieć takie weekendy przez całe życie! <3
Tylko żeby się nie kończyły tak zajebiście szybko...

Zaczęłam już odliczać do końca pracy... do końca dnia... do oddania projektu, które mam w czwartek... do kolokwium, które również jest w czwartek... do soboty... i do kolejnego weekendu z Nim...

Miłego dnia wszystkim!

 

 
Sesja coraz bliżej! Zostało już tylko 59 dni...

Na razie wszystko jest OK.
W środę były wyniki z kolokwium z matematyki. Poszło mi dobrze, bo zdobyłam 11,5pkt na 15!
Oby tak dalej.

Dzisiaj już piątek, a więc prawie weekend.
Prawie, bo jutro jeszcze na 8 do pracy, a reszta weekendu wolna.

Jutro pewnie nic tu nie napiszę, bo rano praca, a po południu przyjeżdża do mnie chłopak.
W niedzielę pewnie też się tu nic nie pojawi (no chyba że późnym wieczorem), bo wychodzimy ze znajomymi z pracy do escape room-u, a potem na piwo i pizzę.

Właśnie przyszedł mi grafik na przyszły tydzień. Jest całkiem spoko (oprócz tego, że w poniedziałek mam na 7:30 ). No ale nic... Jakoś przeżyję. Przyzwyczaiłam się do wstawania na 7:30 w środy, to przyzwyczaję się i do poniedziałków.



Miłego dnia!
Ja zmykam do pracy.
Do napisania!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
62 dni --> tyle zostało do zimowej sesji egzaminacyjnej.

Nie mogę uwierzyć, że już minęło pół semestru! Przecież ten rok się dopiero co zaczął! :O
No ale cóż... Czas nie stoi...

Na szczęście już wtorek i jeszcze tylko jutro czeka mnie kurs na uczelnie, a potem do soboty włącznie praca.

Będąc w weekend w domu, postanowiłam się zważyć.
Waga +0,1kg. Dobrze, że tylko tyle na plusie, chociaż wolałabym, żeby było jednak na minusie.
No ale żeby było na minusie to muszę się bardziej postarać.
Już prawie miesiąc sobie obiecuję, że się wezmę za siebie! Najwyższy czas przestać sobie obiecywać a zacząć działać!
A więc do dzieła!



Miłego popołudnia.
Niech moc będzie z Wami!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nie lubię weekendów, bo za szybko się kończą...
Czemu tydzień się ciągnie w nieskończoność, a weekend ucieka? Nie może być na odwrót?

Żyję od weekendu do weekendu... A i tak za każdym razem jest to samo... Tydzień, mimo że praktycznie cały wykorzystany na pracę i naukę, niemiłosiernie się ciągnie (a zwłaszcza przed samym weekendem)... Weekend, mimo że leniwy i wolny, czasu mam co nie miara na nicnierobienie, to ucieka jak piasek przez palce... Ani się obejrzę i już go nie ma...

Kolejny tydzień się zaczął.
Kolejne oczekiwanie na weekend.
I znowu będzie mi się czas niemiłosiernie dłużył, mimo że grafik pełny i na okrągła uczelnia lub praca...

Chociaż tyle, że dzisiaj wolne to sobie odpocznę w końcu chociaż trochę...
Miłego dnia i tygodnia!

 

 
Siedzę sobie w pracy i nic się nie dzieje, więc postanowiłam napisać coś na blogu.
Wieczorem niestety nie będę miała kiedy, bo muszę poprawić projekt z technologii betonu na jutrzejsze konsultacje...
I znowu kolejna nocka pójdzie się jebać...
Jak ja kocham te moje studia...

Pociesza mnie jedynie to, że już środa.
A jak wiadomo, środa minie - tydzień zginie.
Coraz bliżej do weekendu! <3
W piątek w końcu się wyśpię, a w sobotę jadę sobie do domu.

Zostaje tylko jakoś przeżyć resztę dzisiejszego dnia, czwartek, piątek i sobotę do południa...

A jak tam u was?

Miłego popołudnia
 

 
Boże! Jak ja nienawidzę poniedziałków!!!

Weekend był intensywno-leniwy... Sobota intensywna, a niedziela leniwa. I jak dla mnie niedziela mogłaby się nie kończyć! <3

W sobotę byłam w pracy do 15, a potem spędziłam bardzo miły weekend z moim mężczyzną. <3
Uwielbiam takie weekendy! <3

Poniedziałek to najgorszy dzień tygodnia, bo zaczyna się od niego moje odliczanie do następnego weekendu...
Kolejny intensywny tydzień startuje i kolejne wyczekiwanie na weekend również...

Czas wracać do liczenia dalszych punktów projektu...
Miłego wieczoru.



Szkoda, że u mnie są notatki, książki i projekt...
 

 
Całkiem niedawno wróciłam z pracy i w końcu znalazłam chwilę, żeby cokolwiek napisać...

Ten tydzień był naprawdę intensywny i naprawdę cieszę się, że mam w końcu wolne. Jednak nie na długo... Weekend też będzie intensywny, ale mam nadzieję, że w końcu się wyśpię... Chociaż raz...
Muszę skończyć sprawozdanie na geodezję i zacząć przygotowywać projekt z technologii betonu.
Do tego pasowałoby pouczyć się matematyki, żeby jej nie zawalić... Za niecały miesiąc kolejny kolos z matematyki... No ale cóż poradzę...

Na dziś to wszystko.
Idę sprzątać, bo wieczorem będę mieć gościa.

Może jeszcze po sprzątaniu, a przed przyjazdem mojego gościa zdążę się pouczyć...
Albo chociaż dokończę sprawko...

Pewnie napiszę coś dopiero w przyszłym tygodniu, więc miłego weekendu.

 

 
W poniedziałek, w drodze do Krakowa, moje słuchawki odmówiły mi posłuszeństwa... (*)
Jako, że niekiedy lubię się wyłączyć, a prawie zawsze umilam sobie podróż muzyką, to po przyjeździe do Krakowa zakupiłam nowe.

Będąc w pracy dostałam smsa z informacją, że mój zegarek czeka na odbiór. Niestety nie mogłam wyskoczyć z pracy i odebrałam go dopiero wczoraj po zajęciach.
Oto on:


Dzisiaj, gdy chciałam się w końcu wyspać, zostałam brutalnie obudzona alarmem pożarowym!
Nie, nic się nie paliło. Była próba ewakuacyjna w moim akademiku...
Ehhh... Ciężkie jest życie studenta... >

Miłego dnia!
 

 
Matko... ale jestem niewyspana... Chyba nie trzeba było wczoraj siedzieć do późna i oglądać filmu...

Wszystkie sprawy w swojej mieścinie pozałatwiałam i właśnie siedzę w autobusie do Krakowa. Prawie jak zajadę skoczę sobie coś zjeść i do pracy.
Nie lubię jeździć autobusem, no ale czasami jestem do tego zmuszona...
Miałam właśnie niezbyt przyjemną sytuację, gdy Pani przede mną chciała sobie zniżyć fotel. Mimo iż zachowałam się w porządku, od jej towarzyszki podróży usłyszałam, że można kulturalniej. Pani od fotela też mogłaby być bardziej kulturalna i zamiast usilnie próbować mi zmiażdżyć kolano, mogła spytać czy nie będzie mi przeszkadzać, jak sobie obnizę fotel.
Boże! Jak ja czegoś takiego nie nawidze!
Sama jest niekulturalna (ale to nic) a mnie będzie uczyć kultury!
 

 
Dzisiaj się załamałam...
Mój chłopak waży niecałe 2kg więcej ode mnie!
W sumie to on miał masować, ja - lecieć z wagi, a tymczasem jest na odwrót... Jemu się ostatnio schudło, a mi przytyło (około 2-3kg)... Tak nie może, kurwa, być!

Zamówiłam sobie dzisiaj zegarek. Pewnie się nim pochwalę, jak przyjdzie.

Tydzień zapowiada się średnio ciekawie...
W poniedziałek, czwartek, piątek i sobotę pracuję. We wtorek i środę jestem na uczelni. A odpocznę dopiero w niedzielę.
W sumie to żyję od niedzieli do niedzieli...

Wstawiam sobie tutaj moją motywację i na razie idę oglądać film. Dziś był cheat, a od jutra na nowo trzeba lecieć z tematem.
Miłego wieczoru.

  • awatar W pogoni za marzeniami.: @Just Ola: Dziękuję i wzajemnie. ;)
  • awatar Just Ola: To trzymanie wagi, jest koszmarne. Zazdroszczę tym, którzy nie mają z tym problemu. Miłego poniedziałku ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Witam na moim blogu.

Jest to pierwszy mój wpis tutaj, więc napiszę coś o sobie.
Mam na imię Asia i mam 21 lat. Jestem pracującą studentką budownictwa. Studiuję na Politechnice Krakowskiej.
Moje hobby to muzyka, literatura i kino. Lubię też rysować, choć ostatnimi czasy są to raczej projekty na studia niż coś dla rozrywki. Od gimnazjum gram na gitarze. Czasami coś piszę, ale są to raczej wiersze niż piosenki.
No i to by było na tyle co mam o sobie do powiedzenia.

O czym będzie blog - to macie w kategoriach.

Miłego wieczoru.